Pierwsze nagrywanie i panele akustyczne

Jak byłam nastolatką, interesowało mnie tak dużo rzeczy, że sama nie wiem, co tak naprawdę było moją pasją. Chyba po prostu chciałam zrobić wszystko, sprawdzić się w każdej możliwej dziedzinie – a nuż odkryję w sobie jakiś talent. Tak się jednak nie stało, choć byłam już bardzo blisko. Jak już pisałam, moich pasji było bardzo dużo – rysowanie, pisanie wierszy, granie na gitarze, pływanie, jazda konno.

Panele akustyczne całkowicie wystarczyły

panele akustyczneNic z tego nie zatrzymało mnie przy sobie na dłużej niż na parę miesięcy. Tak musiało być, więc nie było mi nawet szczególnie przykro. Jedna tylko rzecz zajęła mnie na parę lat – a mianowicie nagrywanie piosenek. Miałam paru znajomych, którzy zajmowali się graniem w jakimś prowizorycznym zespole. Koleżanka śpiewała przepięknie, więc postanowiliśmy wykorzystać ją do nagrywania piosenek. Teksty pisał mój sąsiad z bloku, w którym wtedy się podkochiwałam. W piwnicy mieliśmy małe studio – pianka wygłuszająca była wtedy co prawda marzeniem, ale znaleźliśmy jakiś znacznie tańczy zamiennik. Może nie były to dobre panele akustyczne, ale do takich początkowych nagrań zupełnie wystarczyło. Właściwie piwnica była tak mała, że ledwo pomieściliśmy tam nasze instrumenty. Szczególnie perkusja zabierała dużo miejsca – z czasem okazało się też, że jednak ją słychać u sąsiadów, więc musieliśmy kupić takie cacko, jak mata akustyczna. Była dosyć droga, ale zbieraliśmy na nią wspólnymi siłami pieniądze przez kilka miesięcy i w końcu pojawiła się w naszym studio. Ta mata wygłuszająca dała nam poczucie tego, że weszliśmy na kolejny poziom grania muzyki – choć tak naprawdę byliśmy w tym bardzo kiepscy.

Pamiętam, jak usiłowaliśmy załatwić sobie jakiś koncert w naszym mieście, a nie było to łatwe – lokali było mało, wydarzeń kulturalnych też jak na lekarstwo, a tym bardziej nie chcieli nas tam widzieć z naszymi tekstami, które bywały wulgarne i źle odbierane przez starszych. Taki typowy zespół nastolatków pełnych emocji, które próbują z siebie wykrzyczeć. Mieliśmy ten zespół chyba przez trzy lata, ale nam nie wyszło.