Samochód bez klimatyzacji jak piekarnik

Dwa lata temu kupiłem używany samochód dostawczy i wożę nim zaopatrzenie do sklepów. Głównie pieczywo ale czasami też warzywa i owoce. Pierwszego lata miałem z samochodem spore kłopoty.

Samochód bez klimatyzacji zamienia się latem w jeżdżący piekarnik

klimatyzacjaOczywiście klimatyzacja w samochodzie była, ale nie działała pewnie już od setek lat. Ponieważ wszystkie oszczędności wydałem na samochód zamierzałem jakoś przetrzymać te najgorsze upały i zainstalować klimatyzację dopiero w przyszłym roku. Niestety po tygodniu zacząłem już poważnie rozważać montaż klimatyzacji. Tylko, że nawet jeszcze nie dostałem pierwszej wypłaty. W pewnym momencie doszło jednak do tego, że towar, który woziłem zaczął się psuć. A to były tylko krótkie kursy, nawet nie wyjeżdżałem poza Warszawę. Nie wiedziałem co robić, miałem popsuty towar i ani grosza przy duszy. Z pomocą przyszedł mi serwis klimatyzacji. Właściciel zaproponował, że zainstaluje mi klimatyzację w zamian za reklamę. To był świetny pomysł. Montaż klimatyzacji uratował mnie i moją firmę. Od tego czasu współpracuję z tym producentem. On dba o mój samochód już nie tylko pod względem klimatyzacji a ja wożę jego reklamę po Warszawie. Z czasem dostałem nawet kilka innych propozycji na reklamę ale postanowiłem być wierny firmie, która wyciągnęła mnie z kłopotów. Ostatnio zaczęło mi się to jeszcze bardziej opłacać.

Właściciel serwisu być może usłyszał o tym, że miałem też inne propozycję. Zaproponował mi pewne wynagrodzenie finansowe, które w sumie stanowi prawie połowę mojego zarobku z normalnej pracy. Jestem więc bardzo zadowolony, przypadkiem połączyłem dwa źródła zarobków w jeden.