Nastoletni kult piękna.

Każda kobieta marzy o tym, aby wyglądać młodo, bez względu na to, w jakim jest wieku. Nie dziwi więc fakt, iż w obecnych czasach szybko wykreował się trend na jędrne, zdrowe i pozbawione oznak starzenia ciało. Ledwo wejdziemy w okres dojrzewania, a już doświadczamy bum związanego z potrzebą zadbania o swój starzejący się już organizm.

Dla przykładu dodam, że współczesnym i spędzającym sen z oczu zmartwieniem wielu nastolatek są nie słabsze oceny czy brak pozycji w grupie, ale niedobór Mascary czy Eyelinera. Brak pudru czy wągry na twarzy to także czołowe problemy. Z uwagi na wykonywaną pracę, często stykam się z młodzieżą w różnym wieku. Najczęściej jednak obserwuję młodzież gimnazjalną, której żeńska część gnieździ się w zakamarkach szkolnych korytarzy czy toalet na…mini sesjach kosmetycznych. Zawartość ich kosmetyczek może zawstydzić nie jedną, a wiele dojrzałych kobiet. I tak więc, przyglądając się nieco z boku, zauważymy: cienie do powiek, błyszczyki czy tusze do rzęs klasy wcale nie byle jakiej. Trafi się też czasem jakiś suplement diety, najczęściej krem pod oczy czy jakiś ogólnie nawilżający do twarzy, rąk np.: Ziaja, Bioliq, Vichy. Aż można się zarumienić ze wstydu. Szkoda tylko, iż nastolatki równie chętnie nie kompletują przyborów szkolnych. Nie są w zasadzie znane takie wynalazki jak cyrkiel, ołówek lub linijka. W końcu na geometrii można użyć pudełka po Wichy…Też się nada. Wracając do sesji kosmetycznych, trzeba się sprężać. Przerwy wcale nie są długie, a trzeba przecież poprawić kreski pod oczami czy „dobłyszczykować” usta przed lekcją. To są przecież kwestie priorytetowe. Takimi kanonami żyje współczesna młodzież.

O przyjęciu do damskiej kliki rzadko decyduje wiedza czy towarzyskość, najczęściej wyznacznikiem jest najnowsza Mascara Astor lub Podkład z Maybelline. Nie dziwmy się więc niskim ocenom, priorytety są inne. Miejmy jednak nadzieję, iż taki stan jest u nastolatek przejściowy pokazując, iż prawdziwe piękno to niekoniecznie make up na twarzy.